Pseudolimeryki Pana od Fizyki

1045028_10151915399813297_1614776293_nLimeryki Pana od Fizyki Naśladującego Lisie Tricki

Okazało się, że to Wychowanie
Fizyczne, mociupanie
Na Blogu stanie to, czy nie stanie?

 

 Żyrafa z zoo w Oslo
Miała historię miłosną
Z bobrem raz poszła w krzaki
Lecz ten okazał się prostakiem
I dzieci z tego nie wyrosną

Czytaj dalej

Punkt zwrotny białego bluesa (recenzja)

bgocd145Kolejna moja opowieść dotyczy jednej z moich ulubionych płyt bluesowych, a mianowicie krążka „Turning Point” Johna Mayalla. To pierwsza płyta, jaką kupiłem sobie na srebrnym dysku po nabyciu pierwszego używanego odtwarzacza płyt kompaktowych. To jedna z płyt, jakie zabrałbym na bezludną wyspę… Album został nagrany w 1969 roku i jest płytą koncertową. Zawartość muzyczna dużo różni się od poprzednich dokonań zespołów lidera zespołu. 

Od zawsze, z uporem maniaka, wszystkich katowałem tą płytą. Pierwotnie miałem ten koncert nagrany na kasecie magnetofonowej. Długie lata słuchałem go z kasety, więc gdy te dźwięki wybrzmiały dla mnie na kompakcie, wiedziałem, że już mnie nie opuszczą i zostaną ze mną na zawsze… Nawet ciężko mi wytłumaczyć ten fenomen… Czytaj dalej

W krainie liliputów

fot. Monika Nowak (ZFA Anima)

Mniej więcej rok temu, przeglądając strony internetowe o tematyce fotograficznej, natknęłam się na twórczość brytyjskiego fotografa Slinkachu.  Trudno mi teraz opisać co poczułam, ale było to coś w rodzaju „wow, ale czad”. Slinkachu to brytyjski artysta, fotograf, bloger. Zaskoczył mnie swoją kreatywnością, spojrzeniem na fotografię, perspektywą patrzenia na świat. Jego zdjęcia z użyciem miniaturowych ludzi wciąż robiły „bałagan’” w mojej głowie. Po kilku dniach miałam już pierwszy zestaw małych ludków. No i się zaczęło.

Początkowo miałam tysiące pomysłów w głowie, ale okazywało się, ze z ich realizacją nie było już tak łatwo. Ale nie poddałam się. I tak, krok po kroku powstawały w mojej wyobraźni kolejne scenki, których głównymi bohaterami były małe postacie ludzi. Teraz wystarczył tylko aparat, kilka gadżetów, albo po prostu otaczające nas przedmioty czy przyroda i „jupi! – udało się!” Powstały pierwsze zdjęcia. Slinkachu poprzez swoje instalacje chciał zwrócić uwagę na otaczające nas problemy społeczne. Ja aż tak bardzo nie weszłam w temat. Przelewałam na pamięć mojej karty w aparacie kolejne obrazy, „rysując” opowiadania, historyjki, bajki. Czytaj dalej

Polacy i Niemcy. Historia sąsiedztwa – Die Deutschen und die Polen – Geschichte einer Nachbarschaft

3sat_pl_deNiemieckie telewizje we współpracy z polską zrealizowały dokumentalny mini-serial właśnie o tym tytule. Była to chyba pierwsza próba wspólnego opisania historycznych związków pomiędzy Polakami i Niemcami w niemieckiej telewizji publicznej. Niestety premiera trafiła na jakiś „czarny punkt” naszej historii, na dmowsko-nacjonalistyczne pochrząkiwania, które stają się dziś normą, na głupie kłótnie o ilość wywieszonych flag, na ubolewania, że nie wygraliśmy Eurowizji, a przecież wstajemy z kolan. Ta myśl antyniemiecka była i pewnie będzie krążyła po naszej Ojczyźnie, choćby w kampaniach wyborczych i głupich tekstach o powiewaniu polskiej flagi nad Szczecinem.

O całym projekcie mini – serialu można przeczytać więcej na stronie: http://deutsche-polen.eu/pl/. Niestety trafił on z projekcją na paskudny czas, gdy nacjonalizm wraca jako główny nurt polityczny, gdy zamykamy się jak w łupinie, gdy w końcu „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. Już po trzech odcinkach mogę powiedzieć, że to solidna wspólna polsko-niemiecka produkcja. Ostatni ma być wyświetlony 18 grudnia 2016 o 23:30 na ZDF.

Czytaj dalej

W obiektywie – „Hello, Moon!”

"Hello, Moon!" - fot. Szymon Konieczny (ZFA Anima)
„Hello, Moon!” – fot. Szymon Konieczny (ZFA Anima)

Fotografia „Hello, Moon!” wykonana 8 listopada 2016 roku we Lwówku (Wielkopolska). Przedstawia antenę telewizyjną na jednym z dachów przy ul. 3 Stycznia we Lwówku. Antena łączy się i komponuje z księżycem, który w jesienne popołudnia pojawia się, już całkiem dobrze widoczny. Sferę metaforyczną pozostawiam indywidualnej ocenie…

„I’ll see you on the dark side of the moon”

Era Jazzu 2016 – Lizz Wright & Global Schwung Quintet

rysunek1W poniedziałek 7 listopada 2016 roku w Centrum Kongresowo-Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu odbyła się kolejna edycja koncertów spod marki Era Jazzu, której gwiazdą była amerykańska wokalistka Lizz Wright.

W tym roku była już to druga odsłona, gdyż w kwietniu Gród Przemysława gościł niekwestionowane gwiazdy dzisiejszego jazzu – Chinę Moses, Deborah J. Carter czy legendarnego saksofonistę Chico Freemana. Oprócz nich wystąpili także James Blood Ulmer, Anthony Strong, Get the Blessing. Poznańskie środowisko jazzowe reprezentowali Maciej Fortuna i Krzysztof Dys, którzy przygotowali materiał muzyczny luźno oparty na twórczości Krzysztofa „Komedy” Trzcińskiego. Czytaj dalej

Główne grzechy „WOŁYNIA”

www.filmweb.pl
www.filmweb.pl

Problem z tego typu filmami jest taki, że człowiek czuje się zawsze jak ostatnia świnia, gdy pragnie jeden z nich omówić tylko i wyłącznie od strony kuchni filmowej. A jest w tej materii trochę do zarzucenia.

Nie da się ukryć, że Smarzowski nakręcił kolejny dobry film, tyle że nim przejdziemy do scen dobrych, wpierw oglądamy początkową sekwencję, która jest wręcz genialna. Pierwsze pół godziny posiada atmosferę tak gęstą od emocji, niedomówień, wspaniałej muzyki, wiszących w powietrzu konfliktów, że widz autentycznie boi się, czy będzie w stanie wytrzymać finałową rzeź. Niemal na całkowitym spontanie udało się Smarzowskiemu wiarygodnie przedstawić głównych bohaterów, zarysować podstawowe konflikty, oddać koloryt ukazywanego świata, wpleść kilka doskonałych scenek rodzajowych oraz przemycić niemal niezauważalnie zapowiedź tego całego horroru, który widz będzie zmuszony oglądać w drugiej części. Gdyby autorowi „Domu złego” udało się utrzymać przez cały seans ten pełen podskórnego napięcia i czysto filmowy rytm, nie musiałby później serwować widzowi scen rodem z „Martwicy mózgu”, by uderzyć go prosto między oczy.

Czytaj dalej

Spod czapy…

www.stylowi.pl
www.stylowi.pl

Czy wiecie, że właśnie nastał koniec owczych harców, letniego wiatru w futrze i fikania kopytkami?

Co macie nie wiedzieć… Liść ściele się wokół, a wraz z nim spada też Owcoaktywność… Ale nie ma się co martwić – idą za to zimowe wieczory, kiedy w owczym futrze i czapie można się wtulić w fotel z książką, wpaść do kina, teatru, a potem podzielić się na naszym blogu swoimi  komentarzami, czyli myślami spod czapy, na temat kultury, natury, sztuki, albo pokazać swoją sztukę, fotografię, bądź poezję i co Wam przyjdzie do Owczych głów! Pamiętacie nasze Owcze Manifesto ?? Piszcie na www.facebook.com/blogowcy/ lub na e-maila podanego poniżej: Śmiało! Bee-eee!!!mail-blogowcy