Sleeveface #002 i recenzja płyty „Dla Ciebie Śpiewa” Ireny Santor

i1Chcecie to macie. Pierwszy raz słucham Ireny Santor i muszę stwierdzić, że nie jest tak źle jak myślałem, że będzie. Całkiem niezłe numery, które pasują idealnie do jakiegoś polskiego filmu, albo nawet do zagranicznego jeśli pani Irena śpiewałaby w obcym , najlepiej angielskim języku.
Najlepsze wrażenie robią te numery- kompozycje, które są bardziej nostalgiczne, a nie rodem z zabaw tanecznych na Służewcu. Najlepsze wrażenie zrobiła na mnie pieśń „Sen Z Ulicy Hożej”. Naprawdę dobra kompozycja. Nie przepadam natomiast za utworami nazwijmy to w cygańskim stylu, trochę to obniża moją ocenę i sympatię do tej płyty, którą powoli zaczynałem przejawiać.

Jak wyczytałem na kopercie płyty to już szósta płyta długogrająca artystki a druga złota. 1970 rok. Szacun. Cieszę się też, że znów mogłem pobawić się w sleeveface. Uważam, że i tym razem wyszło bardzo nieźle. Sam nie wierzę, że napisałem post o Irenie Santor. Ciekawe czyją płytę wylosuję następną. Tak sobie myślę, że chciałbym sięgnąć po płytę pewnej znanej wokalistki, której też nigdy nie słuchałem do tej pory.

Obiecany sleeveface:

irena santor

Comments