„Łyżwy masz”? … czyli klasyka niedocenionego rock’a

Wishbone_Ash_-_ArgusWielu zapewne zapyta, skąd ten dziwaczny tytuł? Otóż, to całkiem banalne, mój kolega kiedyś tak właśnie przedrzeźniał nazwę angielskiego zespołu Wishbone Ash. Tekst ten będzie traktował o moim zdaniem największym dziele, które nazywa się Argus.   ______________________________

__________

Spopielony kurzy obojczyk

Znam wiele nazw zespołów, czasami są poważne i dostojne, a czasami po prostu śmieszne. Jednak nazwa zespołu Wishbone Ash jest zdecydowanie najdziwniejszą. Gdyby musiałaby być przełożona na język polski to należałoby ją tłumaczyć jako „spopielony kurzy obojczyk”. Cóż za ekstrawagancja! Jednak w tej muzyce nazwa zespołu nie jest ważna…

Okładka

Zacznijmy od rzeczy, które wyraźnie rzuca się w oczy. Dla fanów sagi Star Wars będzie to nie lada zaskoczeniem. Otóż, okładka albumu Argus”przedstawia lorda Dartha Vadera. Kto nie chce uwierzyć, proszę zajrzeć. Już wtedy, czyli w 1972 roku zespół i autor okładki przewidzieli istnienie owego złego lorda Sith’ów. Oczywiście to „suchy” żart, ale co by nie powiedzieć, hełm „stalowego rycerza” przypomina wspomniany szwarccharakter z gwiezdnej serii.

Pieśni

Ten album zawiera pieśni, tak bym to ujął. To nie jest zwykłe rockowe granie z lat 70. To art rock w czystej, nieskażonej postaci. Płyta rozpoczyna się bardzo nastrojowo, rzekłbym, troszkę folkowo, utworem Time Was. Po kilku minutach swego rodzaju rockowego bell canto i delikatnego brzmienia akustycznej gitary nadchodzi oczekiwany wybuch. Następne minuty tworzą swego rodzaju trans. Utwór kończy się po blisko dziesięciu minutach. Wszystko w pozornie spokojnym klimacie.

Kolejny utwór to Sometime World, który poza tym, że zaczyna się pięknymi, płaczliwymi dźwiękami wydobywanymi z Gibson Flying V Andy Powell’a zawiera niezły tekst. Co lepiej tekst ten licował z sytuacją, kiedy mój mentor w sprawach muzycznych, postanowił pokazać mi jako czcicielowi Led Zeppelin coś pięknego z kanonu rocka nieznanego.

I met a man who felt the same way,
That the world had passed him by.
Told to me all his troubles,
That the world had made him cry.

Następnie panowie przechodzą w rytm bluesa. Utwór nosi nazwę Blowin’ Free. Oczywiście, jak to panowie z Wishbone Ash, nie można się spodziewać się, że tak jak się utwór zaczyna, będzie zagrany w ten sposób do końca… Następuje zwalniające cały rytm intermedium, którego nastrój przerwany jest z powrotem przez uderzenie i beat bluesa. Ciekawe i nie za bardzo bluesowe solówki okraszają cały utwór. W warstwie tekstowej również nie ma lipy. Krótki i zwięzły tekst o miłości platonicznej.

In my dreams everything was all right –
In your schemes you can only try…

vintagewishbone
Wishbone Ash w pierwszym składzie                                  fot. www.classicrockbob.com

Gdy zaczyna się następny utwór, czyli The King Will Come ma się wrażenie, że panowie chcą nam zaprezentować coś na kształt narastającego bolero. Ma to zapewne podkreślić wzrastający niepokój. Po kilku chwilach następuje ciach-trach i wchodzi niezwykły riff. Myślę, że powinien go znać (jeśli nie zna) każdy adept progresywnego czy art rocka. Później znów słyszymy ten charakterystyczny dwugłos panów: basisty Martin’a Turner’a i wspomnianego już wcześniej gitarzysty Andy’ego Powell’a. Stanowi to niejako kontrę do apokaliptycznego klimatu wypływającego z tekstu. Mamy tu wiele odniesień do motywów chrześcijańskich.

Pozwoliłem sobie tym razem na tłumaczenie:

Poprzez ogień przybędzie król,
Huk piorunów, dudy i bębny.
Nieszczęsni synowie nadchodzą,
Zliczają swe grzechy, a sąd nadchodzi.

Szachownica nocy i dni –
Jeden umrze, drugi będzie ocalony.
Niebo spadnie, ziemia będzie się modlić,
Gdy nadejdzie sąd, by zażądać tego dnia.

Zwróć uwagę na słowo proroka.
Na kamieniu w jego dłoni.
Zatrute pióro objawienia,
czy po prostu znak na piasku?

andy35
Andy Powell – jeden z założycieli zespołu; fot. www.in2guitar.com

Po dawce energii następuje wyciszenie, które przynosi smutna ballada pod tytułem Leaf and Stream. Jest to jedyny utwór na płycie, w którym znajdujemy monotonną konstrukcję. Nie ma zmian tempa czy rytmu. Utwór ten jest także jednym z wielu przykładów na mistrzowski poziom solówek gitarowych, nie tyle w aspekcie technicznym, a w kontekście ich melodyjności. Andy Powell i spółka udowadniają po raz kolejny, że ten element, oprócz ciekawych kompozycji, jest ich mocną stroną. Ezoteryczny tekst przynosi znów niepokój…

Znów tłumaczenie:

Szedłem samotnie tą drogą od wielu lat,
Słuchałem wiatru, który szepcze moje imię.
Płaczące drzewa przeszłości wyglądają smutno,
Czekają na kolejny oddech wiosny.

Jak mawia stare przysłowie: „A po nocy przychodzi dzień”, tak i tu następuje kolejna zmiana. Tym razem pieśń o sugestywnej nazwie Warrior, czyli wojownik. Z ciszy wyłania się hipnotyczny riff grany na dwie gitary, który przerwany jest wejściem perkusji i basu. Charakterystyczny wokal wchodzi leniwie w niezbyt szybkie obroty tempa. Bardzo podoba mi się pomysł na szermowanie dwugłosem. Pierwszą zwrotkę śpiewa Martin Turner w samotności, dopiero na przejściu dołącza się drugi głos, a kolejna zwrotka śpiewana jest przez obydwóch panów. Niby mały zabieg, a pozwala budować napięcie. Później, rzecz która do dziś rzadko spotykana, aby solówkę grały dwie gitary na raz. Z początku nie są one grane unisono, w pewnym momencie łączą się i podbiją po raz kolejny ładunek napięcia, aż do wygaśnięcia utworu.

W dolinie się zbierzemy
Bezradni w obliczu naszej kapitulacji.
Jutro pług stanie się mieczem –
Uczyni nas silniejszymi w tym niebezpieczeństwie.

Czas przeminie,
Czas będzie strzegł naszej tajemnicy.
Powrócę jeszcze raz
By walczyć znów.

Musiałbym być wojownikiem,
Niewolnikiem nie mogłem być,
Żołnierzem i zdobywcą,
Walczącym o swoją wolność.

Pierwotnie płytę zamyka utwór pt. Throw Down The Sword. Pod jakże sugestywnym tytułem: „Odłóż broń”. Tekst i nastrój utworu świetnie oddający przesłanie. Na koniec tak charakterystyczne solówki dla Wishbone Ash… Myślę, że nie trzeba tutaj za dużo dodawać…

Throw down the sword,
The fight is done and over,
Neither lost, neither won.
To cast away the fury of the battle
Turn my weary eyes for home

There were times when I stood at death’s own door
Only hoping for an answer.

Throw down the sword,
And leave the glory –
A story time can never change.
To walk the road, the load I have to carry –
A journey’s end, a wounded soul

Oryginalny spis utworów z 1972 r.

  1. Time Was – 9:42
  2. Sometime World – 6:55
  3. Blowin’ Free – 5:18
  4. The King Will Come – 7:06
  5. Leaf and Stream – 3:55
  6. Warrior – 5:53
  7. Throw Down the Sword – 5:11

Comments