Cyrk na kółkach (a właściwie teatr)

Z perspektywy dwóch kółek

DSC_0010Zamykając oczy przypominam sobie swój pierwszy rower, Reksio, żółty z którego, po zdemontowaniu rurki, robiło się wersję dziewczęcą. To na nim uczyłem się jeździć, najpierw na czterech kółkach, po kilku upadkach już na dwóch. Niestety nie pamiętam ówczesnej przyjemności płynącej z pedałowania, choć niewątpliwie była. Potem miałem damką Hanię, składak Uniwersal otrzymany na I Komunię Świętą na którym od razu się wywróciłem, na szczęście bez uszkodzeń i inne rowerowe wynalazki. Później rower lekko zaniedbywałem, a gdy już miałem prawo jazdy na samochód,  to jazda rowerem była dla mnie prawie karą. Szczególnie gdy musiałem gdzieś jechać, a rodzice nie chcieli mi powierzyć kupionego szeregiem wyrzeczeń malucha.

Po wielu latach tak się trafiło, że pracowałem z Leszkiem, zapalonym cyklistą, wręcz maniakiem rowerowym. Przez długi czas traktowaliśmy Leszka jak dziwaka, który jeździ po kraju rowerem, a przecież można normalnie, po ludzku samochodem czy pociągiem. Niektórzy pozostali w tym przekonaniu. Na szczęście ja i kilka osób zaraziło się od Leszka cyklozą. Ta straszna choroba spowodowała, że zacząłem jeździć coraz więcej, coraz dalej. Stało się tak, jak powiedział ktoś mądry, że „droga stała się celem”.

Świat z perspektywy rowerowego siodełka wygląda inaczej niż oglądany na piechotę czy też przez szybę pędzącego samochodu. Mój rowerowy świat wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś, po prostu się skurczył, wszędzie jest mi bliżej, łatwiej i przyjemniej mogę dostać się w różne ciekawe miejsca.

Dziś już dobrze nie pamiętam jaka pogoda była w listopadzie 2011 roku, kiedy jadąc po raz kolejny  dobrze sobie znaną trasą przez Zbąszyń i Chobienice, dotarłem do Siedlca, małej gminnej miejscowości znanej w okolicy z wyrobów wędliniarskich, produktów spirytusowych i z imprezy plenerowej, zwanej chyba przez przekorę Świętem Świni. I pewnie byłby to kolejny szybki przejazd przez Siedlec, no może z wypiciem na szybko radlerka czy zjedzeniem snickersa, gdyby nie duży baner umieszczony na tamtejszym Urzędzie Gminy, w którym mieści się Gminny Ośrodek Kultury.

siostryNa banerze tym, z profesjonalnie zrobionego zdjęcia patrzyły na mnie trzy zmasakrowane twarze niewiast, zapraszając na spektakl miejscowej grupy teatralnej Paragraf -2. Przedstawienie miało tytuł „Siostry”. Pomyślałem: kurde mają tu teatr i nie wygląda to na dziecinną zabawę, ale zapowiada się profesjonalnie i stwierdziłem, że jeśli nie zapomnę to może przyjadę.

Tak zrobiłem i po bodaj dwóch tygodniach obejrzałem spektakl, o którego niesamowitych kulisach powstawania, dowiedziałem się po latach. Także o tym, w jakich funkcjach w „Siostrach” debiutowali późniejsi pełnoprawni aktorzy. Nie będę opisywał treści spektaklu, bo jeśli ktoś nie był niedawno na ponownej premierze, „Sióstr”, to mam nadzieję, że wkrótce będzie miał okazję go obejrzeć.

W każdym razie, byłem oczarowanym profesjonalizmem tak zwanych amatorów z Siedlca, którzy swoją grą, zapałem i oddaniem serca sztuce sprawili, że Paragraf – 2 na zawsze znalazł miejsce w moim sercu i mojej duszy.

Po obejrzeniu kilku spektakli w Siedlcu, a także w innych okolicznych miejscowościach stwierdziłem, że także nowotomyska publiczność powinna zapoznać się z twórczością młodzieży z Siedlca i okolic, bo aktorzy mieszkają także w Wolsztynie czy Radomierzu. Z przyjemnością też muszę stwierdzić, że kilka osób z teatru z rodzinami korzysta z roweru także dla przyjemności, a nie tylko w celu dojechania do pracy czy na zakupy.

Przy wsparciu koleżanki z miejscowej biblioteki, także zauroczonej Paragrafem -2, udało się namówić jej Szefową do zaproszenia aktorów, by mniejsze spektakle zagrali najpierw w bibliotece, a później, w wynajętej dla większych form, sali NOK-u. Myślę, że dziś hasło Paragraf -2 jest już wśród nowotomyślan nieobojętnych na sztukę, znaną i cenioną marką. Na ostatnim spektaklu spełniło się moje marzenie, pozwolono mi zapowiadać sztukę, choć stres spowodowany pierwszym moim publicznym wystąpieniem przed dużą publicznością spowodował, że trząsłem się i dukałem z trzymanej w ręce kartki. Nowotomyski aktor Mateusz Kościukiewicz powiedział że debiutował na scenie nowotomyskiego NOK- u…  Ja mogę też tak powiedzieć, z tą różnicą, że ja jednocześnie skończyłem swą drogę sceniczną…

Jeszcze jedno wydarzenie łączy, a właściwie dzieli dwie moje pasje. W kwietniu 2014 r., czekałem na zbliżający się zlot rowerowy, który odbywa się raz w roku, w trzeci weekend maja. Aż tu nagle  dostałem wiadomość, że właśnie wtedy Paragraf -2 wystawi premierę Szalonej Lokomotywy Witkacego…i to nie byle gdzie, bo w wolsztyńskiej parowozowni! Frustracja, co robić ? Wybrałem zlot i na miejscu żałowałem. Już na dojeździe tak lało, że zmoczyło nas do majtek, reszta zlotu nie wyglądała inaczej, deszcz, rozmowy i picie… Wody oczywiście ;) Nie zapominam jednak, że to dzięki rowerowi odkryłem wspomniany baner, „Siostry” i Teatr Paragraf -2.

Comments