Karolimeryki…

14713559_1143703405666230_1912432005502576140_n

czyli Karolowy coming out limerykowy

Limeryk orientalny plus limeryk regionalny

I

Pewna wiewióra gdzieś w Singapurze
bardzo lubiła tańczyć na rurze,
gdy w nią chłopy wlepiały
wzrok bezwstydny i śmiały
ich źrenice robiły się duże.

II

Pewien pijaczek z Opalenicy
Lubił chodzić po mieście w spódnicy.
Miasteczko było złe
z powodu tego, że
był w niej podobny do zakonnicy.

*obraz: www.onsizzle.com

Pseudolimeryki Pana od Fizyki – II

Limeryki Pana1045028_10151915399813297_1614776293_n od Fizyki Naśladującego Lisie Tricki

Nie cierpię poezji
Tej z kawiarni przy kawie
Zgagi od niej dostaje…
Kawa ma to do siebie
Poezja tak się ma
Przy kawie…

Raz kucharz z Goteborga
Dostał w prezencie cyborga
Nijak się z nim nie dogadał
Więc tylko się objadał
Lub grał na klawiszach Korga

Mistrz kung fu i judo
Miał za grube udo
Kopnięcia przez to niskie
Sędzia kwitował gwizdkiem
Więc mistrz oblał go frugo

Siatkarka z Radomia
Kupiła sobie konia
A że mąż jej bogaty
Do tego wzięła dwa baty
Bo w planach ma też słonia

Pewna żona obrażona
Została na śmiech narażona
Gumę żując oficjalnie
Zachłysnęła się banalnie
Stół zapluła.., matrona

Obrazy Bez pojęcia…© Tomasz Kasper

 

Sprzymierzeni z Hollywood, czyli co Ty k… wiesz o promowaniu filmu?

000652yapfwarxio-c322-f4W jedną z grudniowych niedziel zostałam zaproszona na wyjazd do Dużego Kina (przecież większość z nas je lubi :p) ), z popcornem (bo miałam ochotę), na Amerykański Film (bo chciałam), z gwiazdami Hollywood (u nich to coś znaczy), wyreżyserowany przez Roberta Zemeckisa (Forrest Gump, Powrót do przyszłości, Kto wrobił Królika Rogera).

Don Burger zrobił do niego idealne zdjęcia – „ona ładna i ładny on”, pustynia malownicza, Casablanka klimatyczna, a w Londynie w 1942 roku już mieli Underground! Alan Silvestri dobrze zilustrował muzyką – dźwięk jest dyskretny, podkreślający jedynie dramaturgię akcji, a czasem jej brak… Detale scenografii i wnętrz dopracowane do najmniejszego szczegółu – od efektownych strojów z epoki począwszy, przez wnętrza sal balowych i mieszkań, na notesie i długopisie skończywszy…  Zwieńczeniem atutów obrazu, który miałam okazję obejrzeć z przyjemnością (choć nie tylko –  o czym później) było jednak aktorstwo. Nie zawaham się napisać (mając świadomość, że piszę o produkcji Paramonut Pictures), że to aktorstwo przez wielkie „A”…

Czytaj dalej

„Zaćma” Bugajskiego (recenzja)

zacma-poster
Źródło: www.film.org.pl

Ryszard Bugajski po raz kolejny w swojej filmografii sięga po treści historyczne. Wystarczy przypomnieć film „Generał Nil” (2008) z Olgierdem Łukaszewiczem w roli głównej czy znakomity spektakl Teatru Telewizji – „Śmierć Rotmistrza Pileckiego” z 2006 roku. Co ciekawe znów wraca do problematyki trudnych lat 40. i 50. XX wieku. Był czas na Rycerzy Niepodległej, jakim byli Pilecki czy Fieldorf. Tym razem reżyser postanowił zmienić perspektywę… i ukazał metafizyczne rozterki stalinowskiej zbrodniarki Julii Brystygierowej (w tej roli Maria Mamona).

Idąc na pierwszy pokaz tego filmu miałem już kilka sprzecznych przecieków. Z jednej strony  umiarkowanie pozytywną opinię kolegi, który widział „Zaćmę” na prapremierze na Festiwalu Filmowym w Gdyni i niepochlebną recenzję, która pojawiła się na jednym z blogów o tematyce filmowej. Dlatego też z pewną dozą niecierpliwości wyczekiwałem 25 listopada 2016 roku, tj. ogólnopolskiej premiery filmu. Czytaj dalej

KIEDYŚ DWUDZIESTOLETNI, DZIŚ JUŻ TYLKO PIĘKNI*, czyli o „KAMPERZE” Łukasza Grzegorzka

www.filmweb.pl
www.filmweb.pl

Mniej więcej w połowie seansu wiedziałem już, że chcę napisać coś o tym filmie. Dlaczego? Debiut Grzegorzka nie jest ani wybitny, ani żenująco słaby. To całkiem sprawnie opowiedziana, z nieźle nakreśloną ekspozycją, pomysłowym trzecim aktem i odrobiną chaosu w środkowej części, historia. Prócz tego, posiada w sobie kilka innych elementów, wyróżniających ją na tle pozostałych tegorocznych polskich filmów. Co prawda, w kategorii „debiuty” konkurencję o dwie długości wyprzedził Jan P. Matuszyński z „Ostatnią rodziną”, jednak pominięcie „Kampera” w kończących rok rankingach byłoby wielkim zaniedbaniem.

Czytaj dalej

Pseudolimeryki Pana od Fizyki

1045028_10151915399813297_1614776293_nLimeryki Pana od Fizyki Naśladującego Lisie Tricki

Okazało się, że to Wychowanie
Fizyczne, mociupanie
Na Blogu stanie to, czy nie stanie?

 

 Żyrafa z zoo w Oslo
Miała historię miłosną
Z bobrem raz poszła w krzaki
Lecz ten okazał się prostakiem
I dzieci z tego nie wyrosną

Czytaj dalej

Punkt zwrotny białego bluesa (recenzja)

bgocd145Kolejna moja opowieść dotyczy jednej z moich ulubionych płyt bluesowych, a mianowicie krążka „Turning Point” Johna Mayalla. To pierwsza płyta, jaką kupiłem sobie na srebrnym dysku po nabyciu pierwszego używanego odtwarzacza płyt kompaktowych. To jedna z płyt, jakie zabrałbym na bezludną wyspę… Album został nagrany w 1969 roku i jest płytą koncertową. Zawartość muzyczna dużo różni się od poprzednich dokonań zespołów lidera zespołu. 

Od zawsze, z uporem maniaka, wszystkich katowałem tą płytą. Pierwotnie miałem ten koncert nagrany na kasecie magnetofonowej. Długie lata słuchałem go z kasety, więc gdy te dźwięki wybrzmiały dla mnie na kompakcie, wiedziałem, że już mnie nie opuszczą i zostaną ze mną na zawsze… Nawet ciężko mi wytłumaczyć ten fenomen… Czytaj dalej

W krainie liliputów

fot. Monika Nowak (ZFA Anima)

Mniej więcej rok temu, przeglądając strony internetowe o tematyce fotograficznej, natknęłam się na twórczość brytyjskiego fotografa Slinkachu.  Trudno mi teraz opisać co poczułam, ale było to coś w rodzaju „wow, ale czad”. Slinkachu to brytyjski artysta, fotograf, bloger. Zaskoczył mnie swoją kreatywnością, spojrzeniem na fotografię, perspektywą patrzenia na świat. Jego zdjęcia z użyciem miniaturowych ludzi wciąż robiły „bałagan’” w mojej głowie. Po kilku dniach miałam już pierwszy zestaw małych ludków. No i się zaczęło.

Początkowo miałam tysiące pomysłów w głowie, ale okazywało się, ze z ich realizacją nie było już tak łatwo. Ale nie poddałam się. I tak, krok po kroku powstawały w mojej wyobraźni kolejne scenki, których głównymi bohaterami były małe postacie ludzi. Teraz wystarczył tylko aparat, kilka gadżetów, albo po prostu otaczające nas przedmioty czy przyroda i „jupi! – udało się!” Powstały pierwsze zdjęcia. Slinkachu poprzez swoje instalacje chciał zwrócić uwagę na otaczające nas problemy społeczne. Ja aż tak bardzo nie weszłam w temat. Przelewałam na pamięć mojej karty w aparacie kolejne obrazy, „rysując” opowiadania, historyjki, bajki. Czytaj dalej